|
relacje -
zawody i turnieje
|
|
Wpisał: Renata Naczaj - Fedorenko
|
|
07.04.2008. |
|
Pojechaliśmy niewielką ekipą – tylko sześciu zawodników i trener, zabraliśmy też naszych przyjaciół - Gladiatorów z Ostrołęki. Wyruszyliśmy w piątek o 5 rano - kierowca dobry, mercedes... 10 godzin jazdy i już byliśmy w Lubz w Niemczech. Na miejscu rewelacyjny wręcz bałagan organizacyjny – jak to zwykle u Niemców. No po prostu koszmar: wagi „na oko”, kategorie wagowe to też jakaś pomyłka... Nic to - byliśmy dzielni, za bardzo się nie denerwowałam, bo na szczęście nie mówię po niemiecku ;)
Komentarze (6) | Dodaj jako ulubiony (17) | Zacytuj ten artykuł na swojej stronie | Odsłon: 466 |